Kategorie: Wszystkie | Archiwum | Blogowe | Nowy Blog
RSS
piątek, 09 maja 2008
Rajd Plutonów im. "Czerwonego L"
Jak zwykle najpierw pojawią się zdjęcia. Na tekst trzeba trochę poczekać.



Podziękowania dla Krzysztofa zwanego Aleksandrem za bardzo ładne zdjęcia, z których skorzystaliśmy.
16:33, podstrzecha , Nowy Blog
Link Komentarze (1) »
niedziela, 06 kwietnia 2008
...
W piątkowy wieczór wyjechaliśmy na zapowiadany rekonensans na południową część Jury. 4.04 nie należał do najbardziej udanych dni, chociażby z tego względu, że częśc zapowiadanego składu wykruszyła się. W efekcie czego, do znanego i lubianego Golfa wsiedliśmy w cztery osoby (Boru, Gasky, Polo, Ola P.). Naszymi podstawowymi calemi były: znalezienie miesc noclegowych na rajd dla harcerzysków, znalezienie chociaż jednego skarbu, posiedzenie (w końcu!) przy ognisku. Podróż przebiegła bez większych niespodzianek, po drodze zajrzeliśmy jeszcze do Tesco i na Orlen, gdzie kupiliśmy zasponsorowany nam, podejrzanie tani gaz. Ostatecznie na koniec dnia trafilismy na Pustynię Błędowską, gdzie pośród piasku, piasku, piasku i zielonych ludzików Bora zakopaliśmy samochód, rozbiliśmy namiot i napalilismy ognisko. Kiełbasa i śpiewy trwały do 4 nad ranem, w namiocie próbowaliśmy jesZcze zaciorać partyjkę w tysiąca ale nam nie wyszło.

Rano, po poszukiwaniach drugiej pustyni, wykopaliśmy Golfa i ruszyliśmy do Ojcowa. Po drodze zajrzeliśmy do maka na czisa bo by było nie ważne :) W Ojcowie rozpoczęliśmy zwiad. Ludzie, którzy tu mieszkają wcale nie mają talentu do interesów. Nikt nie chciał nam udostępnić kawałka łąki na 20 namiotów. A to mokra trawa, a to rekultywacja, a to pan z Warszawy kupił, a to nie bo nie i już. I gadaj z takimi. W końcu trafiliśmy na pole namiotowe z budką z hamburgerami i prysznicem za 2 zł. Przynajmniej się harcerze ucieszą.

Nie obyło się także bez zaliczenia skałki. Chociaż tutaj w Parku Narodowym za zaparkowanie na trawniku grozi publiczne biczowanie, a za wspinaczkę to chyba nawet ekskomunika. W sumie to nawet nie była wspinaczka tylko wczołganie się pod górę i zjazd na dupie po drugiej stronie. Ale i tak było fajnie, szczególnie gdy będąc na szczycie widzi się przejeżdżający radiowóz.

Jakoże mieliśmy zlokalizować jakiegoś kesza, a w pobliżu akurat jeden się znajdował, zrezgnowaliśmy ze zwiedzania zamku i udaliśmy się do tzw. Doliny Prądnika. Takie tam skałki po prawo i po lewo. Opis dojścia był niezbyt dokładny ale po godzinie poszukiwań znaleźliśmy granitowy słupek z liczbą 16 a w pobliżu niego skarb ukryty pod kamieniami. Tu również popełniliśmy grzech śmiertelny schodząc ze szlaku ale czego to się nie robi dla odkrycia skrzynki. W środku nic specjalnego, ale przecież liczy się radocha podczas poszukiwań.

Dalszy zwiad w kilu pobliskich miejcowościach nauczył nas jednej bardzo ważnej rzeczy - na wsi najważniejszy jest Sołtys. I to trzeba zapamiętać. Wykorzystując tę wiedzę szybko znaleźliśmy miejsca na pozostałe noclegi. Na resztę skarbów w okolicy nie mieliśmy już czasu. Zbierzemy je na rajdzie.

A Bob Dylan nie żyje!

19:17, podstrzecha , Nowy Blog
Link Komentarze (1) »
wtorek, 01 kwietnia 2008
Reconnaissance
No to muszę powiedzieć, że szykuje się niezły geokeszowy weekend :)



***

Porobiły się ostatnimi czasy zaległości na blogu ale obiecujemy, że je uzupełnimy w najbliższym czasie.
18:23, podstrzecha , Nowy Blog
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 marca 2008
W wiosenny, ciepły, deszczowy wieczór...
Od piątku szykował się jakiś wyjazd. Planów było kilka, ostatecznie wybraliśmy, że pojedziemy (tak, tak ostatnimi czasy zdarzył się wśród nas drajwer :) zebrać kilka keszów w dalsze okolice Przedborza a potem zajrzymy do Białego Brzegu na kiełbasę z rusztu. Załadowaliśmy się w 6 osób do Golfa (Boru, Gasky, Polo, Daras, 150, Moli), zapakowaliśmy kiełbachę i gitary i pojechaliśmy.

Most w Trzechmorgach
Pierwszy kesz czekał nas w miejscowości Trzymorgi za Ręcznem, wsi znanej skądinąd z mitycznego, owianego licznymi legendami magazynu sprzętu obozowego byłej Chorągwi Piotrkowskiej. Na miejsce dojechaliśmy prawie bezproblemowo. Zatrzymaliśmy samochód i rozpoczęliśmy poszukiwania Pilicy - po podobno gdzieś tam miała być. Obeszliśmy wieś w jedną i drugą stronę asfaltu, w końcu dotarliśmy do lini brzegowej. Według wskazówek należało szukać kładki wybudowanej przez mieszkańców dla łatwiejszej komunikacji z naprzeciwbrzeżną wsią Zygmuntów. Dzięki przeczuciu Bora w miarę sprawnie odnaleźliśmy ten ciekawy obiekt architektury dalekowiejskiej. 50 metrowa, krzywa kładka, wzdłuż niej stalowa lina służąca jako poręcz była największą atracją tych poszukiwań. Po drugiej stronie czekał nas pomnik upamiętniający wymordowanie całej wsi przez hitlerowców i krzywa wierzba, której pień skrywał skarb. W środku nic nadzwyczajnego. Wrzuciliśmy button z Opalu a dla siebie zatrzymaliśmy żarówkę-breloczek, która podobno ma jakieś niezwykłe właściwości gdy zrobi się jej zdjęcie z lampą błyskową. My żadnych anomalii nie zaobserwowaliśmy.
Miłym zaskoczeniem była ścieżka znad kładki, która wyprowadziła nas idealnie na wprost auta.

Kraina we mgle
Żeby zdobyć resztę skrzynek musieliśmy wrócić się aż do Przedborza gdzie znajduje się jedyny w okolicy przejezdny most. Po wschodniej stronie szukaliśmy wyjściowej wioski o nazwie Skotniki. Mgła pojawiła się znikąd, zamiennie z asfaltem bo tego z każdym kilometrem ubywało. Po kilku skrzyżowaniach, długich prostych i ostrych zakrętach dotarliśmy... do Czermna (to jest jakieś 15 kilometrów na wschód od Skotnik, na dołączonej mapie tego nie ma). Po chiwli zawahania postanowiliśmy powrócić na mgliste drogi z innego wymiaru. Po wielu trudach dotarliśmy. Stamtąd poszło już gładko. W miarę szybko dotarliśmy do Wolicy przy której znajdować się miała Diabla Góra. Kolejny waypoint naszych poszukiwań. Ciemno było niesamowicie, równie zimno a na dodatek wyładował się telefon na którym znajdowała się nasza jedyna mapa. Postanowiliśmy pojechać jeszcze do jednej miejscowości - Skórkowic, kilka kilometrów dalej. Tam skarb ukryty miał być na cmenatrzu. Przy kościele w centrum takowego nie znaleźliśmy. Na dodatek zgasły wszystkie latarnie. Trudno w takiej sytuacji zapukać o 2 nocy do drzwi i zapytać gdzie znajdziemy cmentarz :)

Czas płynął szybko, a tej nocy nawet szybciej niż zwykle. Nim się ktoś obejrzał z 2 zrobiła się 3 i trzeba było wracać. Kraina we mgle zechciała nam jeszcze zorgaznizować miłe pożegnanie ale dzięki Borowi, który prawko zdawał u samego Hołowczyca pokrzyżowaliśmy jej plany. Mgła była tak gęsta, że nikt nie spodziewał się, że jesteśmy na skrzyżowaniu, a co dopiero, że skrzyżowanie nie przewiduje opcji jazdy na wprost. Kilka kilo więcej na blacie a zatrzymałby nas drogowskaz. Ale to jaki: "Harcerze - 58 KDH ->" :)

Jeszcze tu wrócimy po nasze skarby. Ale musimy czekać do kolejnej mgły bo tylko wtedy działa portal łączący ten świat z naszym. A gitary nie wyciągneliśmy ani razu - a szkoda. Kiełbasy też - też szkoda.

***

Zdjęcie mostku pochodzi z serwisu www.opencaching.pl. My przechodziliśmy w 6 osób, w nocy, z 2 latarkami. Niestety zdjęcia stamtąd nie mamy ale jakieś inne się niedługo pojawią.

17:56, podstrzecha , Nowy Blog
Link Komentarze (1) »
czwartek, 14 lutego 2008
Zimowiska
W dniach 9-14 lutego byliśmy na zimowiskach XV "Błękitnego" Szczepu.
15:18, podstrzecha , Nowy Blog
Link Komentarze (1) »
piątek, 01 lutego 2008
Poszukiwacze skarbów
W piątek 2 lutego pojechaliśmy w okolice Przedborza na poszukiwanie skarbów. O 20:30 wsiedliśmy do PKSu i zaczęliśmy się zastanawiać czego zapomnieliśmy. Oprócz polaru i plam Bora, które zostawił u kolegi w samochodzie (mały problem) nie mieliśmy także zbyt dużo jedzenia (trochę większy problem), gitary (duży problem) i GPSu, a co z tym idzie, żadnej mapy terenu, w który jechaliśmy (bardzo duży problem). Najśmiejszniejsze jest to, że wcześniej kilka godzin spędziliśmy na konfiguracji tej sprytnej maszynki przez co konieczny był cały ten pośpiech. Do szukania skarbów musiały nam wystraczyć opisy miejsc, a miłego spędzania czasu karty do gry z ciekawostkami Tarczyna.

Target 1 - Przedbórz (N 51° 05.065' E 019° 52.547')
W Przedborzu czekał nas pierwszy cel - skarb w murze kościoła. Pierwsze oględziny dały nam 500 metrowy mur okalający budowlę. Poczołgaliśmy się trochę próbując znaleźć luźne kamienie przy samej ziemi. Kilka udało nam się wyciągnąć ale żadnego keszu nie było. Przerwa. Poszliśmy na pizze i do sklepu. Pojawił się pomysł. Musielismy ściągnąc na telefon komórkowy zdjęcie z tzw. spojlerem miejsca ukrycia skarbu. Szybki telefon do domu i zachwilę z serwera mogliśmy pobrać fotografię kawałka muru (fota nr 2). Teraz wystarczyło porównywać po kolei fragmenty muru z fotografią z Internetu. Po godzinie krążenia odnaleźliśmy keszyk. Był w nim dzienniczek LOGów, baterie paluszki, smycz i kilka jakiś pierdół. Wzięliśmy smycz a dorzuciliśmy plakietkę harcerską. Wychodząc z Przedborza mieśliśmy okazję zawrzeć nowe znajomości ale czas nas gonił...

Target 2 - kierunek Bąkowa Góra (N 51° 08.494' E 019° 51.434')
Do Bąkowej Góry dotarliśmy na piechotę. Noc była bezgwiezdna i bezksiężycowa więc mieliśmy małe trudności w lokalizacji właściwej drogi. Gdy już dotarliśmy na górę i minęliśmy kościół trzeba było znaleźć starą kapliczkę. Nie było to trudne. Skarb czekał nas w 41 wierzbie od kapliczki. Liczyliśmy na głos. Co każde drzewo przyspieszaliśmy kroku (mówię wam jakie emocje). Skrzynka była bardzo bogata; był w niej oprócz LOGu, komplet ołówków automatycznych, jednorazowy aparat fotogarficzny i pełno pierdół. Wrzuciliśmy harcerską smycz i plakietkę oraz łuskę od KBKSu. Wzięliśmy sobie ołówki.

Target 3 - Wilkowice
Wszyscy kochamy Wilkowice więc nie sposób przejść obojętnie gdy jest się tak blisko. Skarbu tam żadnego nie było, ale postanowiliśmy tam przenocować. Przed snem poszliśmy jeszcze pomoczyć nogi, a potem zagraliśmy partyjkę w tysiąca.

Do domu...
Spowrotem do Pzedborza dotarliśmy także na piechotę. Do autobusu mieliśmy kilka godzin więc postanowiliśmy łapać stopa. Opracowaliśmy bardzo fajny system. Mianowicie 3 osoby grały w tysiąca a "dziadek" łapał. Co rozdanie zmiana. Podzieliliśmy się w końcu na dwa zespoły i w dwóch transportach dotarliśmy do domów.

***

Na mapie topograficznej zaznaczona jest trasa jaką przebyliśmy na piechotę.

***

O poszukiwaniu skarbów możecie poczytać na www.opencaching.pl

16:21, podstrzecha , Nowy Blog
Link Komentarze (1) »
czwartek, 31 stycznia 2008
Powrót Dżedaj
Słowem wstępu nie będziemy się tłumaczyć dlaczego tak długo nie było żadnych wpisów na blogu. Nastąpiły pewne zmiany i przechwyciliśmy login i hasło, które brzmiało ambitnie "remek", i będziemy pisać. Oczywiście my będziemy pisać a wy - kimkolwiek będziecie - komentować. Przypominamy także, że u nas panuje komuna i przeżywamy właśnie stan wojenny oraz najlepsze lata dla rozwoju cenzury więc gdy komentarze będą nam nieprzychylne to wiadomo co się z nimi stanie.

***

Wstęp już był, teraz przechodzimy do czynów. W zeszły weekend (to jest 25-26.01) wybraliśmy się naszą GTW na noc w Góry Towarne koło Kusiąt koło Olsztyna koło Częstochowy. Z góry założyliśmy, że noc spędzimy w jaskini i takeśmy uczynili. Jaskinia jak jaskinia - trochę mokra, trochę brudna, miejscami ciasna ale swoje legowisko znaleźliśmy. Kilkanaście świeczek zapalonych w komnacie "sypialnej" robi wrażenie i dodaje niepowtarzalnego klimatu. Kilmatu dodawał też potwór, który nas w nocy nawiedzał, i stała temperatura 7 stopni Celsujsza. Poranek przywitał nas zgaśnięciem ostatniej świeczki i totalnymi ciemnościami. Trudno było zorientować się czy ma się otwarte czy zamknięte oczy.
W drodze powrotnej w Częstochowie, chociaż byliśmy trochę usyfieni wstąpiliśmy jeszcze do cioci Bora, która ugościła nas ugrzaną kiełbasą z musztardą.

***

Więcej o kompleksie jaskiń w Górach Towarnych na www.sktj.pl/epimenides/jura/towar_p.html
Za tydzień jedziemy szukać skarbów :)

21:35, podstrzecha , Nowy Blog
Link Komentarze (3) »